|
środa, 18 listopada 2009
kolejna kawa przyprawia mnie o drżenie dłoni. nie wiem jak długo wytrzymam tempo, które narzuciłam sobie w ostatnich dniach, ale to jest dobre. nie wiem, jak się nazywam, nie mam czasu na zbędne analizowanie. nie daje się rozpieprzyć.
poniedziałek, 16 listopada 2009
listopad. ciepły słoneczny dzień w środku listopada. niepojęte? niepojęte jest to, co się stało. jeśli nie mogę pogodzić się z tym, że ludzie się zmieniają, znikają, odchodzą, to jak, jak do cholery mam zrozumieć, że umierają?!
to niepojęte, nie.
mam przed oczami małe czarno-białe zdjęcie sprzed trzydziestu paru lat.na nim dwójka dzieci trzymających się za ręce. nieco wcześniej mam opuchniete do granic możliwości oczy, przygryzam wargi żeby nie wybuchnąć. ale rozpieprzam się na kawałki, kiedy przychodzi mi przytulić je na cmentarzu. nawet w najmniejszym stopniu nie potrafiłabym sobie wyobrazić tego, co w tym momencie czują.
...
czwartek, 12 listopada 2009
nie wiem po co to robię. wyrażanie się za pomocą zdjęć, ujęć, krótkich migawek. tekstów piosenek, teledysków, filmów, muzyki, cytatów, książek. Azylem rozczarowanych jest wyobraźnia. Póki nic nie jest pewne, paradoksalnie wiem, na czym stoję - natomiast gdy tylko coś zaczyna się materializować, wpadam w panikę; bo oto nagle muszę zmierzyć się z czymś, z czym nigdy nie miałam do czynienia, i w efekcie narasta we mnie niepokój i chęć ucieczki. Ja potrafię tylko tęsknić, osiągnięcie czegoś, czego mi brakowało zwykle jest dla mnie szokiem. surrender.soup.io
mam tak chyba całe życie.
środa, 11 listopada 2009
Straciłam coś, co napędzało mnie do pisania. Siadam przed klawiaturą z zamiarem napisania kilku zgrabnych zdań, ale palce bez celu błądzą.
wtorek, 10 listopada 2009
żadnych zupełnie, absolutnie żadnych skojarzeń samobójczych
próbuję ułożyć sobie siebie w głowie. nie potrafię. jestem fragmentami książek, tekstami piosenek, filmowymi kadrami. jestem jedną wielką sentymentalną bzdurą. zamiast krwi mam koktajl z banałów. dlatego nie wiem, naprawdę nie wiem kim w tym momencie jestem, czego chcę i gdzie się podziały m o j e uczucia. możliwe po prostu, że nie mam ich wcale, chłonę wszystko jako towary zastępcze, wyroby czekoladopodobne.
***
w tej chwili poczuł się (...) lirycznym zboczeńcem, co nie wytrzyma bez tragedii, jeśli jej nie ma, to ją sprowokuje, zmyśli, poza rozkładem mś ostatnio do świata mi trochę daleko. w antyradiu słucham właśnie o epidemii grypy. jakieś liczby, które niewiele mi mówią. ja piję właśnie mleko z miodem i łykam gripex. myślę, że to byłoby bardzo mało efektowne umrzeć na grypę. i to właśnie w takim mało ciekawym momencie życia.
poniedziałek, 09 listopada 2009
" masz o wiele za dużo rzeczy wokół siebie. takich, które wspominasz i takich, o których myślisz."
okazuje się, że jeszcze słucham wewnętrznych alarmów. nawet po pewnej ilości wina, zapala się czerwona lampka w głowie. czasami blokady pozwalają na utrzymanie przynajmniej częściowego spokoju sumienia. imprezowy maraton się skończył. chyba czas włączyć tryb zapierdalania na nowo. ***
jedyne z czym muszę się uporać to ja sama. a tutaj sprawa od dłuższego czasu zaczyna się komplikować. jeśli tylko odpuszczam jedną sprawę, idzie za nimi cała lawina. weź się w garść, cholera.
wtorek, 03 listopada 2009
2/3 problemów ludzi bierze się stad, że nikt z nikim nie rozmawia. harmony
wszystko do wewnątrz. wypowiedzenie chociaż połowy z tego, co mnie ostatnio przygniata wiązałoby się z wykrzyczeniem wielu wielu zdań, które przewróciłyby wszystko do góry nogami. nie potrzeba mi teraz trzęsień ziemi. przechodzę obok tego wszystkiego, puszczam mimo uszu. ale i tak, kurwa, obrywam boleśnie. |
Archiwum
Zakładki:
...
"Tak wiele zostało napisane o mnie nie moimi słowami" :
Zupy.
|